O wszystkim (Reklama: ,)

..Nie żyje? Czyżbym miał chybić? No cóż... Przy migotliwym świetle lamp nie było to, mimo wszystko niemożliwe. Rozległy się wrzaski: Morderstwo! Zamordował szeryfa Blythe’a! John drgnął. Szeryf Blythe? Nagle przypomniał sobie, co mówiono mu o Cleveland. Ostrzegano go właśnie przed Blythe’em. Żeby mu się przypadkiem nie nawinął na oczy. Albo broń Boże nie nadepnął na pięty. Bo ten szeryf to jakaś miejscowa sława. No i... W sali wrzało piekło. Wrzeszcząca ciżba zwróciła się przeciwko Johnowi. Wszyscy bez wyjątku. W kilku rękach dostrzegł rewolwery. Brać go! Powiesić bandytę! Barczysty kowboj demonstracyjnie zaczął zawiązywać pętlę na kawałku niewiadomo skąd wydobytego sznura. Tak! Powiesić! wrzeszczeli teraz wszyscy jednym głosem. Widocznie propozycja kowboja zyskała ogólne uznanie. John jednak nie był nią bynajmniej zachwycony. Błyskawicznym spojrzeniem zbadał sytuację: wyglądała niemal beznadziejnie. Zaczęli go otaczać. O drzwiach trudno było nawet marzyć: właśnie tamtędy wtłaczali się ludzie zwabieni wrzawą. Przybysze zdołali już zorientować się w stanie rzeczy

(Reklama: , kuchnie )