O wszystkim (Reklama: ,)

Nie były to nawet najgorsze słowa, jakie posiadał w swoim repertuarze. Ale ostatecznie karczma na szlaku to nie salon. I wystąpienie łysego typa wymagało mocnej reakcji, bo wśród graczy zaczynało powstawać zamieszanie. Stary sapnął. Aż łysina poczerwieniała mu z wściekłości. Odskoczył w tył. Kościste palce szarpnęły pochwę rewolweru. John nie przestawał się uśmiechać. Trudno. Wyczekał, zanim w ręku tamtego nie zaczerniał kształt całkowicie wyciągniętego colta. Dopiero wtedy jego ręka wykonała szybki jak błyskawica ruch. Gruchnął strzał. Stary chybnął się na nogach i osunął powoli na deski podłogi. John patrzył bez drgnięcia powieki. ...Będzie miał nauczkę na przyszłość, awanturniczy dziadyga pomyślał beznamiętnie. Według zamiaru Johna wielkokalibrowa kula powinna rozorać niezbyt głęboko mięśnie lewego boku napastnika na wysokości pomiędzy trzecim a czwartym żebrem. Taki rodzaj knockautu rewolwerowego własnego wynalazku. I był pewien swej ręki, by mieć jakiekolwiek wątpliwości co do celności strzału. Nagle przymrużył oczy: w momencie padania rozchyliła się na piersiach postrzelonego kurtka i metalicznym blaskiem mignął kształt przypiętej na kamizelce gwiazdy. Diabli nadali zaklął pod nosem Szeryf! W sali powstało zamieszanie. Ktoś wrzeszczał w niebogłosy, paru innych przypadło do leżącego na podłodze. Nie żyje! oznajmił czyjś ponury głos. Uśmiech nie schodził z warg Johna, na duszy jednak zrobiło mu się całkiem nieprzyjemnie.

(Reklama: , )