O wszystkim (Reklama: Dieta Kwaśniewskiego ,)
Dwaj dżentelmeni robili co mogli, by ożywić tempo gry. John udawał przerażenie, ale po kilku następnych kieliszkach zrezygnował z oporu. Stawki zaczęły rosnąć. I o dziwo: John nagle przestał przegrywać. Zgarniał bank za bankiem. A co ciekawsze: karta naprawdę mu szła bez żadnej pomocy wyćwiczonych palców... Dopiero gdy dochodziło do rozgrywek z tymi dwoma... No trudno, nie miał przecież zamiaru dać ostrzyc się do żywego mięsa jakimś tam partaczom. Wyłazili po prostu ze skóry by mu sprostać, nic jednak nie pomagało. Za każdym razem John prezentował nieoczekiwanie wysoką kombinację kart... Początkowo byli zdumieni, potem opanowała ich niepohamowana wściekłość. Zaczęli wietrzyć, skąd wiatr wieje. Pod skórą jagnięcia wilk. Z tego samego co oni gatunku, ale o wiele wyższej klasy. Nie mogli mu dać rady. I co gorsza, przybysz zdołał zagarnąć kapitał zakładowy ich spółki. Nie widzieli sposobu, by go wyciągnąć z powrotem z jego kieszeni. To ich wyprowadziło z równowagi. John nie przestawał obserwować dyskretnie rosnącego zdenerwowania partnerów, nie chcąc, by ewentualny wybuch zaskoczył go niespodziewanie

