Tak bardzo się ich pan obawia? zapytała. Wydął wargi. Obawiać się? O nie, panienko. Wiesz, że Robert Macpherson nie obawia się niczego. Po prostu mam zamiar przeprowadzić na tutejszym terenie pewne interesy i nie jest dla mnie wygodne, by tego rodzaju oszczercze świstki leżały w biurku szeryfa. Spojrzała na niego z trwożnym zainteresowaniem. Orientowała się niestety aż nadto dobrze, jakie to interesy prowadzi Macpherson. Wiedziała także jak na nich wychodzili jego kontrahenci. Jakie interesy? Patrzył sennie na czubek swego lakierowanego buta. Och, dziecinko wzruszył lekko ramionami po co taka niewczesna ciekawość? Interesy to rzecz ściśle męska. Nie warto sobie nimi zaprzątać pięknej główki. Dość, że tamte papierki mogłyby mi przeszkodzić w decydującym momencie. A ja okropnie nie lubię, gdy coś mi przeszkadza. Szczególnie, gdy posiadam środki, by tego uniknąć... Otóż to powstał ociężale. A teraz do widzenia, maleńka. Niestety, muszę już odjechać... mam pewne pilne sprawy do załatwienia. Będę myślał o tobie bez przerwy. I ty pomyśl też od czasu do czasu lekko podkreślił. Sięgnął po kosztowny stetsonowski kapelusz... Pamiętaj: za trzy dni..

(Reklama: kostium kąpielowy , Reklama świetlna )