O wszystkim (Reklama: skype ,)
Barman uśmiechnął się nijako. U nas płaci się z góry bąknął. Ach tak mina Johna zastygła w nabożnym zgorszeniu. Nie dowierzacie klientom? wyciągnął z kieszeni pękaty worek i rzucił go na ladę. Trzos wyglądał całkiem solidnie, dźwięk, jaki wydał uderzając o blachę, był bez zarzutu. Zapuścił palce do wnętrza woreczka, wyciągając złotą monetę: Na początek wystarczy? zapytał lekceważąco. Twarz barmana rozpłynęła się w zachwycie. Klient z takim trzosem to niecodzienna gratka. A przecież gdyby mógł zbadać zawartość woreczka, zachwyt stopniałby bez śladu. Bo złota moneta niewiele miała towarzyszek. John nie należał do ludzi, którzy pozwalaliby szperać niepowołanym w swoim mieszku. Wódka pachniała fuzlem i kosztowała niepomiernie drogo. John ani się skrzywił. Człowiek nałamał palców w claimie, to teraz radby rozprostować kości mruknął sięgając po drugi kieliszek. O

