O wszystkim (Reklama: ,)
Nie przestawał się jednak uśmiechać, powracając ku krzesłu. Cóż... usiadł powoli. Tak czy inaczej wyjdziesz za mnie. A miłość... Hm... obserwował srebrne błyski swych meksykańskich ostróg. Miłość, miejmy nadzieję, przyjdzie po ślubie... Założył nogę na nogę, rozsiadając się wygodnie. Więc podjął znowu po chwili na kiedy oznaczymy datę naszych oficjalnych zaręczyn? Splotła palce obu rąk, zaciskając je kurczowo. Nie... ja nie chcę... nie mogę wyjść za pana niemal krzyknęła. Macpherson podniósł wysoko brwi. O!... Aż tak groźnie? w jego głosie brzmiał łagodny wyrzut. Po cóż tyle słów, kochanie, kiedy powinnaś zrozumieć, że w tym wypadku twoja wola nie ma decydującego znaczenia

