O wszystkim (Reklama: ,)
. Nagle złożyła bezradnie ręce, podnosząc ku niemu pobladłą twarzyczkę. Niech mnie pan zwolni!... i niech pan... urwała nie mogąc znaleźć odpowiedniego słowa. Roześmiał się bezgłośnie. Tak bardzo nie chcesz mnie za męża? Nie odpowiadała. Przygryzła wargi, aż pokazała się kropelka krwi. Wzrok trwał przywarty do ziemi. W izbie zapadło przeciągłe milczenie. Cichymi, skradającymi się krokami podszedł ku niej. No ujął palcami podbródek dziewczyny, zmuszając ją do podniesienia twarzy. Odpowiedz Kate... Ale musisz mi patrzeć prosto w oczy. Gwałtownym ruchem głowy otrząsnęła jego palce, jakby dotknięcie wstrętnego płaza. Twarz jej zszarzała. Odważnie jednak uderzyła wzrokiem w czarne źrenice Macphersona. Nie kocham pana i... nie mogę szanować powiedziała cicho, ale wyraźnie. Oczy i usta Kate mówiły jedno. Chcąc nie chcąc, musiał uwierzyć. A więc wszystkie uwodzicielskie sztuczki padły w próżnię! Odczuł jej słowa jak uderzenie, odczuł znacznie dotkliwiej, niżby leżało w jego wyrachowaniach. Pragnął jej. Diabelnie pragnął. I to psuło mu w pewnym sensie przeprowadzenie ułożonych na zimno planów, w których osoba Kate Blythe zajmowała dominujące miejsce

