O wszystkim (Reklama: ,)
Powiedzmy... Choć, o ile sobie przypominam, w Charleston było zupełnie inaczej... Milczała, przygryzając wargi. Spojrzał na nią spod oka. Chodzi pewno o te grupie plotki? Zresztą, jeżeli ci tak wygodniej, możesz mnie nazywać jak ci się podoba. To oczywiście strzepnął palcami nie gra roli. Nie czekając na zaproszenie przysunął krzesełko i usiadł wygodnie. Pomimo całej bezceremonialności, w zachowaniu jego nie było nic obrażającego. Wszystkie ruchy Macphersona cechowała jakaś dziwna, kocia miękkość. Zapalił papierosa. No i cóż, malutka, przemyślałaś już sobie wszystko? Obserwował ją bacznie spod na wpół przymkniętych powiek. Tak potwierdziła bezdźwięcznie przemyślałam. Głos jej przy tym wyraźnie drżał. I... oczywiście okay. Zgadzasz się? Wparła wzrok w podłogę. Nie... nie mogę.

